Bez wygranej w sobotę

Za nami kolejne, pełne ofiarności naszych zawodników, spotkanie reprezentacji Polski w rugby. Sobotni mecz z Belgią, zakończony wynikiem 11-21 dla gości, na pewno był emocjonującym widowiskiem, które dostarczyło kibicom wielu wrażeń.

Sobotnie spotkanie miało potwierdzić słuszność założeń, jakie przyjęto w związku z okresem przygotowawczym oraz wykazać, że możemy wygrywać z teoretycznie silniejszymi drużynami. Pierwsza połowa spotkania, mimo wyniku końcowego 13-3 dla Belgów, toczyła się pod dyktando naszego zespołu. Mieliśmy przewagę w młynach dyktowanych, w aucie oraz byliśmy stroną, która więcej atakowała. Belgowie w tym czasie umiejętnie oddalali grę od swojego pola punktowego, co sprawiło że nie mieliśmy zbyt dużo sytuacji kiedy stworzyliśmy realne zagrożenie dla Belgów. Wystarczył jeden nasz błąd w obronie i straciliśmy przyłożenie, a obrona Belgów trzymała rozgrywkę w okolicach środka pola lub na naszej połowie boiska, co sprawiało że każdy błąd w naszej ofensywie stwarzał okazję dla belgijskiego kopacza.

Druga połowa spotkania rozpoczęła się przyłożeniem Patryka Reksulaka, który po podaniu Pawła Dąbrowskiego, przeprowadził akcję na poziomie światowego rugby, a Belgowie zrozumieli, że to nie są żarty. Wynik spotkania zmienił się na 13-8 dla gości, którzy po wznowieniu gry zaczęli grać bardziej ofensywnie. Zawodnicy belgijskiego młyna aktywnie włączali się w akcje ofensywne, a nasza obrona reagowała na powstające zagrożenia. Właściwie w drugiej połowie mecz rozpoczął się na nowo, a większa aktywność Belgów przełożyła się pewnym momencie na ich rosnącą frustrację, która zakończyła się żółtą kartką dla belgijskiego zawodnika. Niestety nasz kolejny błąd sprawił, że goście zdobyli przyłożenie, a mecz zakończył się wynikiem 11-21 dla Belgii.

Reprezentacja Polski zagrała kolejne spotkanie, gdzie nasi zawodnicy zagrali z pełnym poświeceniem, a zgromadzeni kibice otrzymali dużą dawkę emocji. Po raz kolejny, mecz był transmitowany w telewizji Polsat, a na koszulkach zawodników pojawiło się logo nowego sponsora. Nowi zawodnicy również sprawdzili się w meczu z tak wymagającym przeciwnikiem, a „stara gwardia” nie odpuszczała do końca. Wydaje się, że w takim razie powinno być tylko lepiej, a tymczasem wszystko wskazuje, że nadciąga zmierzch husarii, której taktyka przestaje już nadążać za zmianami, które zachodzą w świecie.

Wystarczyło kilka lat, a reprezentacja Belgii stała się drużyną grającą nowoczesne rugby, które znacznie różni się od tego, które można spotkać na polskich ligowych boiskach. Mamy zawodników, którzy również grają za granicą i którzy wiedzą jak grać w rugby, tak jak teraz gra się na świecie. Ostatnie lata były okresem zaniedbania polskiej ligi, a większość klubów w Polsce walczy o przetrwanie, co raczej nie sprzyja myśleniu o rozwoju sportowym. Mimo tego, zawodnicy powoływani z polskiej ligi, również nie odstają chęcią walki, czy umiejętnościami od kolegów z klubów zagranicznych. Jeśli chcemy, żeby reprezentacja przestała walczyć tylko o utrzymanie, to musimy dostosować jej styl gry do współczesności. Podobnie jak Anglicy mamy ludzi, kwestia tylko tego, czy zaadaptujemy bardziej odpowiadającą współczesności taktykę jednostki „Grom”, z naciskiem na ich skuteczność w działaniu.

Muszak