Gregor Townsend, trener Glasgow Warriors…

… o roli sędziego oraz innych aspektach rugby.

Będąc od 20 lat zaangażowanym w profesjonalne rugby, w pełni doceniam ciężką pracę oraz gotowość do sprostania wyzwaniom, z jakimi muszą się mierzyć zawodnicy w czasie całego sezonu rugby.

Wiem również, jak dużo pracy muszą wykonać trenerzy, personel medyczny oraz pomocniczy, bez których nie byłoby rozgrywek. Ale mam wrażenie, że najcięższa robotę w profesjonalnym rugby, wykonują właśnie sędziowie.
Prowadząc spotkanie masz do wykonania „niewdzięczną robotę”, a po zwycięstwie któreś ze stron, nie możesz, tak jak kibice, okazać radości. Biorąc również pod uwagę szybkość rozgrywki, oraz skomplikowane przepisy, bardzo łatwo jest popełnić błąd w trakcie sędziowania meczu.

Trenerzy i zawodnicy bardzo często popełniają błędy podczas 80 minut meczu rugby, także zrozumiałym powinno być, że sędziowie również mogą się pomylić. Często błędy sędziowskie traktowane są przez drużyny „skrzywdzone” jako mające kluczowe znaczenie na kształt całej rozgrywki, co czyni tylko jeszcze trudniejszą rolę sędziego na boisku.

W futbolu amerykańskim jest siedmiu sędziów, w koszykówce trzech, a w Australii,
w rozgrywkach Rugby League (odmiana 13-osobowa)) dwóch. W rugby jest więcej zawodników na boisku niż w tych sportach, przepisy podlegają ciągłej ewolucji, a sędzia jest jedyną osoba na boisku, która odpowiada za prowadzenie meczu. Wszystkie te okoliczności sprawiają, że należy spojrzeć na rolę sędziego z perspektywy trudności, które mogą wystąpić w trakcie meczu.

Oczywiście najlepiej jest, jeśli sędzia nie tylko wie jak stosować przepisy, ale również potrafi tak poprowadzić spotkanie, żeby nie traciło swojej atrakcyjności. Biorąc pod uwagę liczbę przepisów w rugby, ciągłe przerywanie gry ze względu na popełnione błędy, mogłoby spowodować spadek zainteresowania widzów rozgrywkami, dlatego tak ważne jest umiejętne korzystanie z „prawa korzyści”.

Ostatnio obserwuję rozwój rugby w ramach rozgrywek National Rugby Championship (NRC) w Australii, gdzie wprowadzono na próbę pewna liczbę eksperymentalnych przepisów. Wydaje się, że jedną z kluczowych zmian jest podniesienie wartości podwyższenia z 2 do 3 punktów, oraz redukcja wartości karnego i drop gola z 3 do 2 punktów. W rezultacie odnotowano wzrost liczby punktów i przyłożeń w trakcie meczów, gdzie obecnie pięć drużyn osiąga średnią zdobytych przyłożeń powyżej 4 na mecz.
Z kolej w naszych rozgrywkach Guinness Pro12, w których można obserwować dość ofensywne rugby, obecnie tylko jedna drużyna osiąga średnią powyżej czterech przyłożeń na mecz.

Dochodzą do mnie również głosy obserwatorów rozgrywek w Australii, że dużo zależy od przygotowania fizycznego zawodników i sędziego, którzy muszą wytrzymać kondycyjnie szybkość meczy w ramach NRC. Bardzo ważna jest ławka rezerwowych, gdyż wielu graczy jest naprawdę zmęczonych po 60 minutach spotkania.
Oprócz tego wprowadzono na próbę inne nowe przepisy, takie jak choćby limit 30 sekund do związania młyna, czy wrzuty tendencyjne do autu, jeśli drużyna przeciwna nie decyduje się na walkę w powietrzu.

Myślę, że wprowadzenie powyższych zmian na szczeblu IRB byłoby dobrym krokiem, jeśli chodzi o rozwój rugby. Nasza gra cały czas się rozwija i dlatego trzeba cały czas próbować zmian, tak aby rugby zawsze było najlepszym sportem.
Osobiście popieram wprowadzenie zmian, zwłaszcza zmianę punktacji, która podnosi znaczenie punktów uzyskiwanych z podwyższeń, po przyłożeniu w polu punktowym.
Innym przepisem, który ma również moją przychylność, jest możliwość chwytu “mam”
w polu 22 metrów po wznowieniu gry. Coraz więcej drużyn po wznowieniu gry decyduje się na daleki kop, zamiast walki o piłkę w powietrzu, tuż za linią 10 metrów.

Jeśli chodzi o moją drużynę Glasgow Warriors, udało się nam wygrać za pięć punktów we Włoszech, a kolejne spotkanie gramy z Ulster, którzy w ciągu ostatniego roku tylko raz przegrali na swoim terenie (spotkanie zakończyło się wynikiem Ulster-Glasgow 29-9).
Także spodziewamy się, że mecz będzie niezwykle ciężki i mam również nadzieję, że atmosfera na Kingspan Stadium będzie jak zwykle fantastyczna. Spotkanie poprowadzi Nigel Owens, któremu życzę jak najmniejszych trudności, w trakcie sędziowania całego meczu.

Opracował na podstawie materiału źródłowego Rafał Muszakowski