Oldboy’e w Paryżu !

Grupa weteranów rugby z Poznania wraz z osobami towarzyszącymi wyjechała do Paryża na mecz rugby Australia – Francja.

W drodze do Paryża odwiedziliśmy w Hanowerze „starych” przyjaciół, którzy zaprosili nas do swego klubu Linden 96 i przy suto zastawionym stole wspominaliśmy stare dzieje a także snuliśmy plany na przyszłość.
Nazajutrz dotarliśmy do Paryża, gdzie przez prawie dwa dni poznawaliśmy jego niepowtarzalne uroki. W przeddzień meczu
Australia-Francja dwójka młodszych uczestników naszej grupy poszła obejrzeć ligowy mecz rugby, który zgromadził na stadionie około 10.000 kibiców.

W dniu meczu Australia – Francja już w południe wyruszyliśmy pod stadion Stade de France. Dojazd do stadionu okazał się niemożliwy, bowiem znaczny obszar wokół stadionu został zamknięty dla ruchu kołowego tak, że autokar trzeba było zaparkować w znacznej odległości od stadionu. Już wkrótce po wyjściu z autokaru staliśmy się obiektem zaiteresowania ‚koników” oferujących bilety na mecz po 100 euro. Nie skorzystaliśmy z tej propozycji, ponieważ w bilety zaopatrzyliśmy się w Poznaniu. Na godzinę przed rozpoczęciem meczu biletów zabrakło nawet u „koników”.

Wokół stadionu ustawiono dziesiątki obiektów, w których sprzdawano napoje, jedzenie, gadżety rugbowe. Już od południa zbierały się przed stadionem grupy kibiców korzystając z usług gastronomicznych, śpiewając, w radosnych nastrojach oczekując na rozpoczęcie meczu.

Na 3 godziny przed rozpoczęciem meczu trudno było już przecisnąć się przez ten rozbawiony tłum. Szczególne zainteresowanie wzbudzali kibice australijscy ubrani w żółte koszulki, różnokolorowe peruki , klubowe szaliki.

O meczu nie będę pisał w nadziei, że wszyscy obejrzeli transmisję telewizyjną. Atmosfera na meczu była węcz piknikowa,podczas całego maczu przygrywały na zmienę dwie orkiestry, nieustannie płynęły „fale meksykańskie” i donośne, wielojęzyczne śpiewy.

Na stadion przyszły całe rodziny, byli zarówno młodzi jak i starsi,wszyscy w radosnych nastrojach,aktywnie włączający się we wspólną zabawę. W tej wspólnej zabawie uczestniczyła również nasza poznańska grupa. Na meczu obecnych było setki bardzo młodych osób w wieku 10 – 15 lat i to w zorganizowanych grupach, ale były też osoby w wieku bardzo zaawansowanym, były osoby niepełnosprawne na wózkach inwalidzkich i chociaż trudno w to uwierzyć widziałem też osobę niewidomą z osobą towarzyszącą i psem – przewodnikiem. Sądzę, iż osoba ta przyszła na mecz po to, by poczuć niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju atmisferę meczów rugby.

Do Polski wróciliśmy cali i zdrowi, pełni wrażeń z nadzieją, że rónież na meczach rugby w Polsce panować będzie taka atmosfera,jakiej doświadczyliśmy w Paryżu, a mecze oglądać będą równie wielkie rzesze kibiców.

Jeden z uczestników – B.Rybacki

www.posnaniarugby.info