Polska – Ukraina 13:12, FOTO 2

Teraz czas na mecz na Stadionie Narodowym

To prawie na pewno był najsłabszy pod względem piękna gry i generalnie postawy mecz Polaków od kiedy sześć lat temu kadrę przejął Tomasz Putra. 

Ale to być może było najważniejsze zwycięstwo prowadzonej przez niego reprezentacji Polski. 
Mecz nam się nie układał, Ukraińcy zaskoczyli nas świetną, nieprzewidywalną grą formacji ataku. W młynie walczyli bardzo twardo, odzyskali wiele piłek z naszych przegrupowań. No i warunki w ogóle im nie przeszkadzały (może dlatego, że mają swoją „zimową ligę” na śniegu). 
Byli lepiej przygotowani pod względem szybkościowym.
Na pewno nie bez znaczenia była budowa zawodników obu drużyn, obcisłe koszulki naszej kadry obnażyły sporo zbędnych kilogramów, które bardzo przeszkadzały w pogoni za rywalami. Jak na dłoni było to widać gdy Ukrańcy kładli pierwsze punkty – jeszcze dwa lata temu David Chartier bez problemu dopadłby obrońcę Ukraińców. Teraz tylko mielił trawę i odprowadzał wzrokiem rywala. 
Bardzo szwankowała współpraca w obronie, brak agresywnego wyjścia do przodu całą formacją, wiele sytuacji, w których dopiero w drugiej lub trzeciej strefie broniliśmy ataków. Za łatwo Ukraińcy łamali naszą linię obrony. Z lepszym zespołem skończy się to wysokim wynikiem do przerwy. 

Ale najważniejsze, że wygraliśmy. Zwycięzców się nie sądzi. Z reszty trzeba wyciągnąć wnioski. 
Może dla promocji dyscypliny wśród rodziców to nie było dobre, ale ważne,że podjęliśmy wojnę na pięści.  To był decydujący moment meczu. Zapewniam, że w mediach dobrze się sprzeda 
Ten mecz może być decydujący w naszej drodze do grupy A1 Pucharu Narodów Europy i barażu o awans do Pucharu Świata 2015. Oczywiście by tego dokonać musimy grać o niebo lepiej, ale to na pewno da się zrobić. Bo słabiej chyba nie da się grać ;)))
Brawo nasza drużyna. To nie sztuka wygrać mecz gdy idzie, sztuka wygrać kiedy nie idzie!
Z Ukrainą nie wygraliśmy nigdy w historii, wreszcie się udało. Takie triumfy budują atmosferę. 
Polacy pozostają jedyną niepokonaną drużyną w naszej grupie. 

Teraz czas na mecz na Stadionie Narodowym, ale w Warszawie. 
Zrobimy go tylko wtedy, gdy zjednoczy się całe środowisko. Tylko takie wydarzenie może dać nam szansę na przebicie się z rugby do szerszej świadomości kibiców, mediów, sponsorów.