Puchar Świata podsumowanie-część 1, Wielka trójka, czyli All Blacks, Wallabies i Springboks

Nowa Zelandia mistrzem, srebro dla Francji, brąz dla Australii

7 Edycja Pucharu Świata dobiegła końca. Czas na podsumowanie

Zgodnie z przewidywaniami tytuł mistrzowski zdobyła Nowa Zelandia .
Bukmacherzy nie pozostawiali wątpliwości kto jest faworytem turnieju. Głównym zagrożeniem wydawały się ewentualne kontuzje, szczególnie Dana Cartera lub Richie McCaw, czyli dwóch największych gwiazd drużyny. Bardzo mocny młyn, świetni skrzydłowi – ich „nadmiar” spowodował, że Rokocoko oraz Sivivatu nie zostali powołani do kadry, wyrastający na gwiazdę Israel Dagg, najlepszy rozgrywający świata oraz kapitan Richie McCaw – to miało zapewnić Nowej Zelandii tytuł mistrzowski.

Gospodarze zaczęli turniej od serii łatwych zwycięstw nad Tonga, Japonią, Kanadą i Francją. 1 października cała Nowa Zelandia wstrzymała oddech – Dan Carter kontuzjowany podczas sesji treningowej. Już następnego dnia stało się to czego wszyscy się obawiali . Łącznik ataku wykluczony z Pucharu Świata.
Colin Slade nie najlepiej poradził sobie na tej pozycji w meczu z Argentyną, w dodatku doznał kontuzji i z Australią musiał wystąpić niedoświadczony Cruden. Spotkanie z Wallabies All Blacks rozegrali koncertowo, zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone.
Finał nienajlepiej wyszedł gospodarzom, jednak biorąc pod uwagę cały turniej byli zdecydowanie najlepszą drużyną. Perspektywy na przyszłość są bardzo dobre, podczas Pucharu Świata świetnie zaprezentowali się młodzi zawodnicy jak Kahui, Dagg, Kaino i Jane.
Głowną bolączka trenera Henriego pozostaje brak zmiennika dla Dana Cartera.

Drużyna Australii pokazała się z niezłej strony. Wciąż nienajlepiej prezentuje prezentuje się jej młyn, ale z pewnością lepiej niż cztery lata temu. Dobra gra w ofensywie, bardzo szybki skrzydłowy Ioane, młody O’Connor, który może występować zarówno na skrzydle, na środku ataku oraz jako łącznik ataku. Słabo zagrał Quade Cooper, na pewno bardzo utalentowany zawodnik, który poprowadził drużynę Queensland Reds do tytułu mistrza Super 15, ale jednak nie wytrzymał presji podczas Pucharu Świata. Chyba błędem trenera Deansa było nie zabranie do Nowej Zelandii Matta Giteau. Z dobrej strony pokazał się środek ataku, Barnes oraz Ashley Cooper. Australijczyków można jedynie winić za porażkę z Irlandią, która obnażyła ich pięta Achillesową- młyn.

W półfinale Nowa Zelandia była po prostu nie do zatrzymania.
Najgorzej z wielkiej trójki wypadła drużyna RPA. Chyba jej najsłabszym punktem był trener Peter de Villiers. Trzon zespołu stanowili zawodnicy , którzy 4 lata zdobywali tytuł mistrzowski, jednak szkoleniowiec nie wziął najwyraźniej pod uwagę, że czas mija nieubłaganie. Bryan Habana nie jest już tak szybki, John Smit, będący kapitanem, w ogóle nie powinien wystąpić w pierwszym składzie, dużo lepiej na pozycji młynarza prezentował się du Plessis.
Z dobrej strony pokazali się z pewnością Morne Steyn oraz Lambie, ale to było za mało na Australię. Konieczne są zmiany w południowoafrykańskim rugby, co widać nie tylko po nieudanym Pucharze Świata , ale także rozgrywkach Super 15, gdzie po raz pierwszy od wielu lat zabrakło w finale drużyny z RPA.